Polsko-amerykańskie wesele
Dominiki i Addisa – klasa i styl

To jedno z tych miejsc, które są nagrodą same w sobie – Hotel Venecia Palace. Prowadzić imprezę w takim miejscu to prawdziwa przyjemność.

Własnym rytmem

Tak właśnie toczyło się to wesele – własnym rytmem.

Troszkę czasu musiało upłynąć zanim wewnętrznie wyraziłem na to zgodę (widok pustego parkietu nie należy do komfortowych sytuacji dla wodzireja). Myślę, że nie byłem jakoś uciążliwy w swych staraniach o zmianę tej sytuacji. Dość długo towarzyszyła mi jednak jakaś wewnętrzna walka, jakiś szczególny rodzaj czujności, wypatrywania na okazję, na dobrą sposobność… by zaatakować, ruszyć coś, zmienić, przenieść zainteresowanie Gości z nad wyraz eleganckiego stołu na rzecz – bynajmniej nie mniej eleganckiego – parkietu.

Bezskutecznie 😉

Już nawet czapę do węża dałem raz jednemu z gości (Addisa w tym czasie nie było na sali). Pociągnął dzielnie, jednakże efektu całego zamieszania nie oglądaliśmy długo.

Chyba po prostu trzeba było czasu. Ludziom naprawdę jest czasem dobrze bez tańca. Gdy są fajnie ludzie, dobre jedzenie, elegancki klimat – rozmowa może się ciągnąć bez końca, albo przynajmniej ów koniec może być naprawdę daleko.

Na szczęście (dla mnie i mojego wewnętrznego komfortu – choć rzecz jasna nie on jest tu najważniejszy) ów koniec był blisko i parkiet stopniowo, jakby powracającymi falami zapełniał się.

I tak już pozostało do końca (z małymi przerwami na posiłki i oczepiny).

Wild West

Czasem imprezie można nadać jakiś wiodący kierunek, dominujący klimat, albo co najmniej najbardziej wyrazisty rys. Czasem wynika to z planu, czasem ze spontanicznego rozwoju wydarzeń, a czasem z naturalnego kontekstu, w którym właśnie się toczą zmagania.

Cóż może być bardziej oczywistego, a zarazem barwnego na weselu w Polsce od klimatu dzikiego zachodu, gdy Panem Młodym jest Amerykanin? 😉

Ów klimat przejawiał się w samej muzyce, jaką jeszcze przed weselem wybrali Dominika i Addis, jak również w kilku zabawach, które owemu klimatowi nadawały konkretnej formy. Jeszcze chyba nigdy w tak licznym gronie i z tak wymownym Wild West’owym akcentem nie tańczyliśmy Swingu w uliczce. Super! To tak, jak gdybyś po latach czytania książek o kowbojach w końcu mógł założyć jego buty, przewiesić nisko pas i wejść do knajpy kopniakiem otwierając obrotowe drzwi 😉

Footloose

Nie zabrakło też improwizowanych akcji, z których najbardziej wymowny (przynajmniej w mojej ocenie) był taniec do muzyki z amerykańskiego filmu – a jakże! – Footloose (rocznik 1984) w reżyserii Herberta Rossa (znamy wszyscy tę scenę ze zbiorowym tańcem z solówkami kolejnych gwiazd wieczoru).

Uwielbiam nakręcać takie akcje! 😉

Young Couple

Dominiko! Addis!

Dziękuję za ten wspólny czas, za wspólną zabawę i za dobre słowa na koniec (zwłaszcza od Addisa). Dziękuję też, Tobie Dominiko – za maila, który uprzedził powstanie tej mojej krótkiej po-weselnej refleksji i za słowa w nim zawarte. To bardzo miłe 🙂

Dużo dobra dla Was!

Trzymajcie się!

Pięknego życia!

– Sylwek i Magda

Sylwester Laskowski
Wodzirej Double Wings