Wesele Ewy i Artura
głębia przesłania

To właśnie to wesele w Lublinie, a którym wspominałem już wcześniej.

Czarny Koń

Wypada zacząć od Artura 🙂 Zdawał się być postacią, która nie odegra pierwszoplanowej roli na tym weselu. Co więcej, zdawał się nawet szukać wodzireja, który go w tym wyręczy. Dwa, albo trzy dni przed weselem długo rozmawialiśmy w trójkę (Ewa, Artur i ja) na Skype. Zdawało się wtedy, że będę musiał być czołowym zawodnikiem na wodzirejskim froncie (tylko z pozoru wodzirej na weselu tę rolę powinien odgrywać).

Jakież miłe zaskoczenie!

Najpierw elegancki pierwszy taniec, a potem niemalże nieustanna obecność na pierwszej linii! Największym (i najmilszym zarazem) zaskoczeniem był mini recital na pianinie dedykowany Rodzicom. To rzecz, którą całym sercem doradzam każdej Parze: Na własnym weselu zróbcie coś sami, od siebie, coś osobistego! Tylko to bowiem może być tak do końca niepowtarzalne.

I było. 🙂

Świadomość istoty rzeczy

To pierwsza Para, która zdecydowała się na ten element oczepin, w którym uwypuklamy wzajemne obdarowanie sobą. Dziś nazywam to „Rycerskimi Zaślubinami”. Piękny wyraz miłości, która od początku jest wierna! To bardzo silne przesłanie…

Bez kszty alkoholu

To kolejny istotny element. Takie wesela lubię szczególnie. Na takich weselach każde wypowiedziane słowo ma pokrycie i treść, którą traktować można poważnie. A gdy na koniec żegnasz się z ludźmi to wiesz, że następnego dnia równie serdecznie możesz się z nimi witać.

I tak właśnie później się witaliśmy 🙂

Do Was 🙂

Ewo, Arturze! Dziękuję Wam!
Niech Wam Pan Bóg błogosławi!

Sylwek

PS.
Jeszcze ciekawostka. Z racji, że proporcja liczby Gości do wielkości parkietu wypadała niewystarczająco korzystnie, by zatańczyć poloneza na sali, rozważałem możliwość zrezygnowania z niego. Na szczęście zdeterminowana w tym względzie była Mama Ewy.

Ostatecznie zatańczyliśmy go w ogrodzie.
To był znakomity pomysł!

Sylwester Laskowski
Wodzirej Double Wings