„Wszyscy Święci balują w Niebie”

około-prymicyjne refleksje i inspiracje

Piszę te słowa przygotowując się bezpośrednio do poprowadzenia zabawy prymicyjnej kolejnego śmiałka, który w sposób bezpośredni i zdecydowany postanowił wyruszyć śladami swego i mego Mistrza.

Jemu w sposób szczególny dedykuję ten tekst ufając, że znajdzie w nim myśli, które choćby w kontekście tej zabawy zainspirują go do odważnego wyznaczania celów i rozmachu w doborze środków prowadzących do ich realizacji.

Dlaczego w Kanie Galilejskiej zabrakło wina?

Jakim mężczyzną był Jezus? W jaki sposób chodził? Jak zwykł siadać? Jak patrzył w oczy? Czy potrafił tańczyć? Czy lubił to robić? Czy na weselu w Kanie Galilejskiej rozprawiał wyłącznie o Królestwie Niebieskim? Co tam się działo? Jaki panował klimat? Czy śpiewano? Tańczono? Czy śmiano się głośno?

Czy zważano na to, co pomyślą lub powiedzą faryzeusze? W jakim kontekście, towarzystwie i klimacie przyszło Jezusowi wypowiedzieć te znamienne słowa: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?”

A skoro już zabrakło wina, to jak zapatrywał się na przyczynę tego faktu, skoro zdecydował się „sprezentować” nowożeńcom jeszcze parę stągwi?

Z wyboru i pasji jestem abstynentem, nie mniej daleki jestem od tego rodzaju powściągliwości w życiu, która z mężczyzny czyni wydmuszkę. Nie lubię też tego rodzaju sztuki przykościelnej, która prezentuje Mistrza w sposób tak łagodny, cichy, wręcz kobiecy, jakoby nie do pomyślenia było, by mógł z biczem w ręku wyrzucić na bruk kupców handlujących w jerozolimskiej świątyni. Świętość w medialnym wydaniu bywa tak zmiękczona i tak wysłodzona, że niepodobna by stała się ideałem dla zdrowo rozwijających się adeptów męskości.

Nic nie mogę w tym, który mnie umacnia

Dość szybko rodzi się we mnie naturalny odruch zniecierpliwienia, gdy raz kolejny przychodzi mi słuchać pobożnych słów w stylu „Ja sam z siebie nic nie mogę”. Jasne, że nie możesz! Tylko po co, to powtarzać? Tak, jakby miała być ci odebrana ta raz dana możność, która czyni cię nieodwołalnie odpowiedzialnym za własne czyny i zaniechania. O wiele bardziej lubię te pawłowe „wszystko”, w którym prócz wiary w Tego, który tak bardzo umacnia kryje się przekonanie o ogromnych pokładach kreatywności i zdolności do wytrwałego działania, które każdy z nas w sobie z łatwością odnajdzie.

Jesteśmy powołani do wielkości, do działania, do wysiłku i przekraczania siebie samych. Godność Królów jest miarą naszej wielkości i najlepszym sposobem, by to wyrazić jest prosta, szczera, niejednokrotnie głośna, a bezwzględnie zawsze śmiertelnie zarażająca radość z tego faktu!

Męskość na miarę Jego męskości

Od Twojej wizji Jezusa, jako mężczyzny zależy Twoja wizja siebie samego, jako kapłana. Od Twojej wizji wesela w Kanie Galilejskiej zależy Twoja wizja własnego wesela. Ono będzie prostym i bezpośrednim wyrazem świętowania faktu, że dołączyłeś do Jego Drużyny. Ono będzie też pierwszą opowieścią o Jej nowym kształcie – nie może być ta sama, skoro w jej barwach właśnie się pojawiasz.

Wyobraź sobie owo poruszenie, jakie w jerozolimskiej świątyni powstawało za każdym razem, gdy jej progi przekraczał Jezus i jeszcze większe, gdy zaczynał przemawiać. Jesteś powołany do tego, by budzić takie samo zamieszanie, niepokój i obawę w sercu każdego, kto jest nieświęcie przekonany o własnej doskonałości.

Dlatego nie możesz być niekształtną postacią pozbawioną wyrazistości. Nie możesz też działać w sposób, który by to sugerował, albo sam w sobie miał takie znamiona.

Bądź pokornym sługą w wielkiej sprawie

Czystość, posłuszeństwo i ubóstwo to tylko narzędzia. Celem nie jest brak, ale pełnia. Dlatego nie powinieneś się obawiać wyznaczania wielkich celów i rozmachu w podejmowanych działaniach. Nie obawiaj się, że Go sobą przesłonisz. To nigdy nie jest możliwe, bo nigdy nie będziesz wystarczająco wielki. A dla tych, co naprawdę Go szczerze szukają żaden pyszałkowaty bufon nie będzie specjalną przeszkodą.

Działaj z rozmachem i oczyszczaj intencje. Myśl o wielkości i oczyszczaj intencje. Wyznaczaj śmiałe cele, realizuj wielkie przedsięwzięcia… i niestrudzenie oczyszczaj intencje. Nie chowaj się jednak pod korcem myśląc, że w ten sposób właśnie je oczyszczasz. Królestwo potrzebuje śmiałych budowniczych, którzy nie obawiają się odnaleźć siebie upapranych w błocie, nie zaś egoistów i tchórzy zatroskanych jedynie o swą nieskazitelność i dobry wizerunek w oczach innych ludzi.

Planuj… i proś o błogosławieństwo

Twoja zabawa prymicyjna, Twoja jej wizja i realizacja są pierwszym świadectwem o Twoim kapłaństwie i kolejnym o Twojej męskości. Zasada posłuszeństwa wyznacza granice. Nie pozbawia Cię jednak prawa do bycia kreatywnym i pomysłowym. Utrzymując się w nurcie tego, co nakazane i dozwolone masz prawo wywijać najbardziej barwne i szalone fikołki.

Nikt Cię nigdy w tym nie wyręczy i nigdy nie pozbawi możliwości stanowienia o własnym losie i bycia panem samemu sobie. Wolność pozostanie zawsze niezbywalnym Twym prawem i zaproszeniem do pomysłowego działania. Podobnie jak i ja – jesteś skazany na twórczość. I błędem będzie zakopywanie tego talentu w piachu.

Nie bój się podjęcia inicjatywy! Nie czekaj w nieskończoność na odpowiedź „Co mam robić?” Zacznij działać i proś o błogosławieństwo! W skupionych chwilach odpoczynku przyjdzie ewentualna „korekta” i podpowiedź „co dalej”.

Nie myl zgorszenia z nieakceptacją

Pragnienie bycia lubianym i akceptowanym łatwo przybiera szaty troski, by nie być zgorszeniem. Ukryć w nich rzeczywisty powód braku śmiałego działania jest równie łatwo, co brak mięśni brzucha pod przyciasną sutanną. W obu przypadkach wyglądać będziesz słabo.

Pamiętaj, że On nie przyszedł po to, aby przynieść pokój, ale miecz. Dlatego nie bój się solidnie zakołysać łódeczką! Poddaj w wątpliwość ludzkie wyobrażenia o jedynie słusznym kształcie kapłaństwa. Jesteś Jego Sługą, nie zaś niewolnikiem ludzkich opinii, „kastrujących” Cię przy każdej możliwej okazji.

Dlatego działaj śmiało! Na tłumaczenia i uzasadnienia będziesz miał całe życie. Tym, którym nie zabraknie odrobiny życzliwości Twoje prawe i pobożne życie udzieli wystarczająco zrozumiałej odpowiedzi. Teraz jest czas na odważne działanie. Albo zimny, albo gorący – nigdy zaś w ludzkim odbiorze obojętny, letni i przeciętny.

Twój celibat jest pochwałą ludzkiej płciowości

Rezygnacja z wartości jest jej potwierdzeniem. Czystość nie jest ucieczką od płciowości, ale odważnym i pełnym przeżywaniem jej w sposób zgodny z wymogami dobra, respektującymi nasz stan życia, aktualny kontekst oraz kondycję naszą i tych, z którymi obcujemy.

Życzę Ci, byś był mężczyzną z krwi i kości! By nie brakło Ci niczego, co męskość najściślej definiuje. Byś wzbudzał podziw i uznanie zarówno wśród tych, co męskość w sobie rozwijają, jak i tych, w których budzi ona uczucie wzruszenia. Zarówno jednym jak i drugim takich wzorców potrzeba.

Nadawaj ton, wyznaczaj styl, określaj poziom. W dniu Twoich prymicji wielu będzie na Ciebie patrzeć i na podstawie Twojego zachowania określać to, co stosowne. Zachowując właściwą dla swego stanu życia miarę pokaż, że określa ona przestrzeń wolności o wiele większą niż to się niejednemu z nas wydaje.

Poluzuj koloratkę

Wychodzisz od ludzi i do ludzi jesteś posłany. Twoja sutanna nie jest tylko znakiem sprzeciwu. Jest też znakiem solidarności, również solidarności z ludźmi w zabawie.

Wyobraź sobie Dawida tańczącego przed Arką Pana. Wyobraź sobie Maryję, wdzięczną nastolatkę z rozpuszczonymi włosami lekko i zwiewnie wyśpiewującą „Wielbi dusza moja Pana”. A potem w sobie samym zanieść do ludzi te obrazy, tę radość i tę wolność, których świat dać nie może, a których wszyscy bez wyjątku tak bardzo pragniemy, za którymi tak bardzo tęsknimy i których raz jeszcze mamy nadzieję właśnie dzisiaj razem z Tobą i za Twoją przyczyną doświadczyć i w nich się z pasją rozsmakować.

Że jest to możliwe wierzę całym sercem. By stało się Twym udziałem nie mniej gorąco życzę!

Trzymaj się!

Z Panem Bogiem!
– Sylwek

Sylwester Laskowski
Wodzirej Double Wings

Zobacz więcej

Pomysły i Zabawy na Prymicje

Pomysły i Zabawy na Prymicje

Wodzireje Double Wings Pomysły i Zabawy na Prymicje Z dedykacją dla Was wszystkich – Śmiałków jakich mało! Co by Wasze stopy pozostawiały wyraziste ślady, co by Wasze głosy nie pozostawały bez echa, co by Wasze spojrzenia budziły albo lęk, albo uczucie wdzięczności i...

Wszystko, co powinieneś widzieć: